środa, 2 marca 2011

Ogłaszam rewolucję

Obwieszczam rewolucję. I to nie byle jaką! Żadne tam tablety i inne zberezeństwa - obwieszczam rewolucję w myśleniu.

Czy się przyjmie, czy nie... No chyba raczej nie. Ale przecież obwieścić zawsze mogę.

Podczas gdy przepychanki po premierze iPada werszyn 2 trwają postanowiłam w końcu powiedzieć, co mam do powiedzenia. Zaczynając:

- nie to ładne, co ładne, lecz to co się komu podoba.

- De gustibus non est disputandum. Niechodzi mi akurat o to, że się o gustach nie dyskutuje - bardziej: o gusta nie należy się spierać. Wiem, gusta są często najbardziej rozpalającym tematem, ależ na boga! Uszanujmy, że ktoś ma inne.

- punk widzenia zależy od punktu siedzenia. Tu juz wytłumaczę, zwłaszcza drogim i zapalonym użytkownikom iOSa - to, że na keynote'ach powtarzano często słowo "intuicyjnie" we wszystkich możliwych koniugacjach nie oznacza, że "intuicyjny" = "iOS". Nie dla wszystkich. Taka mała dygresyjka życiowa. Przy pierwszym moim zetknięciu z Androidem dosłownie w 30 sekund zmieniłam sobie APN, była to pierwsza czynność jakiej dokonałam na tym systemie. Bezproblemowo. Natomiast z iOSem, mimo iż kontakt z nim miałam już w 2007 roku (ale wtedy nie ustawiałam APNu, bo już był ustawiony), gdy przyszło zmiany tego parametru nie mogłam odnaleźć odpowiedniego miejsca w systemie i zajęło mi to o wiele dłuższy czas, niż na Androidze. I nie, nie jest to kwestia przyzwyczajenia, To raczej kwestia różnorodnych gustów i różnego pojmowania pojęcia "intuicyjny".

Poza tym kilka innych kwestii. Nie ma i nie będzie czegoś, co zadowoli wszystkich bez wyjątku. Nigdy.

Nawet iOS, Android, WebOS, BBOS i chińskie podróby nie mają takiej mocy.

Jeden woli zielone, drugi różowe, nic się na to nie poradzi. Wiem, truizmy piszę. Ale i tak takie oczywiste prawdy nigdy nie dotrą do każdego i zawsze znajdą sie jednostki bezmyślnie broniące swoich racji i naskakujące na innych.

A wystarczyłoby trochę dystansu do rzeczywistości. Trochę zimnego oglądu i dostrzeżenie, że nie ma jednej słusznej drogi.

Piszę to wplatając jako przykłady akurat tablety, cóż - taki dzień. Ale odnosi się do do kompletnie wszystkiego.

Wiecie o mnie, że wolę Androida niż iOS. Ale ja nie jestem pewna, czy "wolę" to odpowiednie słowo. Po prostu Android z wielu względów bardziej mi pasuje. I nie staram się bronić go za wszelką cenę - ba! - zdarzy mi się nawet zadrwić z Gógla i robota. Gdy trzeba, to trzeba. Dystans.

Więc ogłaszam rewolucję, czyli coś, o czym wielu nie wie, albo zapomina:

Nie ma jedynej słusznej drogi i jedynego słusznego rozwiązania.


P.S. Tak staram się pisać na Spider's Web, chociaż czasem słyszę komentarze, że przecież ja miałam nie lubić Apple a wychwalać Androida. Nieprawda. Przy pisaniu staram się zachować dystans i ocenić realne szanse, preferencje rynku masowego itp. Dlatego czasem zdarzy się pochlebne słowo o Apple, niepochlebne o Androidzie i na odwrót. Jeszcze raz: DYSTANS.

P.S.2 I tak, też uważam, że iPad2 będzie sprzedawał się bardzo dobrze. Co nie zmienia faktu, że u mnie sprawdziłby się najlepiej w roli tacy/podstawki.

P.S.3 Xoom, PlayBook itp. też prawdopodobnie spełniałyby najlepiej taką rolę. Geezus, nie potrzebuję tabletu.

Cheers.